Wie, czego chce; świadoma odpowiedzialności za pracę, którą wykonuje oraz za ludzi, z którymi współpracuje. W centrum jej zainteresowań zawsze znajduje się człowiek. Czy to wynika z jej wewnętrznej wrażliwości czy doświadczenia? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że jej projekty nie są wynikiem przypadkowych komercyjnych sztuczek, ale głęboko przemyślanych decyzji. Nowoczesna elegancja, jakość, wyszukana funkcjonalność, świetnie skrojone ubrania stanowią podstawę projektów Asi Wysoczyńskiej. Dziś zapraszam na spotkanie z projektantką, która swoim nazwiskiem firmuje projekty skierowane do eleganckich kobiet, i która stale rozwija swoją nowoczesną markę Fooriat dedykowaną odważnym i przedsiębiorczym mężczyznom.

Z: Marce FOORIAT towarzyszą takie hasła: be brave, be mad, be honest. Które z tych haseł jest Ci najbliższe i dlaczego?

AW: FOORIAT, z tak określoną wizją marki, jest pewnym konglomeratem wartości. Waga poszczególnych wartości bywa różna w zależności od momentu, sytuacji, ale zawsze jest obecny jakiś pierwiastek każdej z nich. W różnych kontekstach przeważają odmienne aspekty, ale te wartości są jednak łączne i współwystępujące. Bycie szczerym wymaga czasem odwagi, a element szaleństwa jest niekiedy niezbędny, by być w pełni odważnym. Hołdujemy idei człowieka jako jednostki samodzielnej i twórczej, a nie sformatowanego spod jednej sztancy produktu rynku. Dlatego między innymi czerpiemy elementy składowe zarówno z krawiectwa klasycznego, jak i awangardy. Różne jakości przenikają się tworząc nową wartość.

Z: Na jakich zasadach etycznych budujesz swoje marki? Czy to ma znaczenie dla Twoich klientów?

AW: Współpracuję z lokalnymi wytwórcami, konstruktorami, krawcowymi i szwalniami, wielu klientów docenia pietyzm z jakim podchodzimy do czegoś tak codziennego jak ubranie. Dla coraz szerszej grupy odbiorców zachowanie klarownego łańcucha dostaw i podwykonawców stanowi wartość i zwracają na to uwagę. Ja staram się minimalizować także skutki środowiskowe redukując ilość „produkowanych” śmieci poprzez przetwarzanie resztek surowców w mniejsze formy użytkowe typu akcesoria czy ozdoby. To takie małe cegiełki na rzecz redukcji ilość odpadów.

Z: Jakie wartości wyniosłaś z domu rodzinnego?

AW: Bardzo ważnym aspektem mojego wychowania był etos pracy jako niezmiernie istotnego elementu życia. W kontekście rozwoju, zarówno zawodowego jak i osobistego, jest to nieustanne dążenie do poszerzania horyzontów i zdobywania wiedzy. Zawsze podchodzę do swoich Klientów uczciwie i oferuję rzetelne wykonanie usługi, mam nadzieję, że to cenią i są w stanie wyciągnąć z takiego podejścia jak najwięcej.

Z: Jakie mają oczekiwania wobec Ciebie Twoi klienci indywidualni?

AW: Klienci chcą olśnić innych i czuć się w ubraniu tak dobrze, jak „we własnej skórze”. Czasem jest to próba odnalezienia lub zdefiniowania czyjejś tożsamości poprzez ubiór, a niekiedy stworzenie niemalże od zera kodu ubraniowego pasującego do danej osoby, jej charakteru, osobowości, obowiązków zawodowych. Złamanie przyzwyczajeń i próba naruszenia nawyków stanowi nieodłączną część tego procesu. Pracując bezpośrednio z ostatecznym odbiorcą ubrania przy projektach indywidualnych, mam szansę wpłynąć na jego wizerunek. Mówiąc wprost – mogę doradzać i odradzać. Dzięki zaufaniu, jakim darzy mnie klient, jestem w stanie zaoferować optymalne rozwiązania, a nie tylko to, co akurat jest w jego rozmiarze. Bardzo lubię ten moment, kiedy Klient uświadamia sobie jak wiele znaczy kilka nawet milimetrów w formie ubioru, czyli na przykład w proporcjach, ułożeniu elementów zdobnych, w objętości tkaniny. Trudno jest osiągnąć taką bliskość relacji w kontekstach handlu opartego na wielu pośrednikach. Dotyczy to też aspektu stylizacyjnego, pomocy w uzupełnieniu garderoby. Porady w stylu „linia A jest idealna dla sylwetki typu „gruszka”’ są często zbyt ogólnikowe by komukolwiek realnie pomóc. Z odsieczą przychodzę wówczas ja (śmiech).

Z: A czego by Ci nie wybaczyli (śmiech)?

AW: Jedyną niewybaczalną rzeczą wydaje mi się w tym momencie niedostarczenie na czas kreacji, w której ktoś ma wystąpić na ważnym wydarzeniu. Romantycznie jest dostarczać suknię w przeddzień ślubu, ale tylko w przypadku, gdy wszelkie istotne szczegóły zostały wcześniej dopięte na ostatni przysłowiowy guzik (śmiech).

Z: Jaką kobietę i jakiego mężczyznę dobrze ubierzesz? A z kim Ci nie jest „po drodze”?

AW: Nie przychodzi mi tutaj do głowy zbyt wiele przykładów, ale z pewnością raczej trudno będzie mi współpracować z osobą, która deprecjonuje wagę ubioru. Ubiór jest kodem przepełnionym znaczeniami, stanowić może silny język i nieść istotny przekaz niewerbalny.

Z: Powiedziałaś w jednym z wywiadów, że „Świat jest przepełniony i potrzebuje tylko najlepszych, wyrafinowanych rzeczy. To, w jaki sposób funkcjonuje przemysł modowy jest zaprzeczeniem kreatywności”. Co miałaś dokładnie na myśli mówiąc o braku kreatywności i jakie widzisz szanse na zmianę postaw?

AW: Przyśpieszony cykl produkcji wymusza pewien konformizm – wobec trendów, cudzych opinii i żarłocznej prasy. Nie pozwala na błąd, który jest niejako immanentnie wpisany w eksperyment, i jest nieodzowny w procesie twórczym. Korzystanie z gotowych „patentów” – czy to sprawdzonych modeli wymyślonych przez innych, czy wzorów sugerowanych przez firmy trendforecasting’owe, czy też wreszcie z własnych sprawdzonych wcześniej wielokrotnie pomysłów – jest bezpieczne, ale z definicji przeciwstawne kreatywności. Powielenia, kopie, samopowtarzalność, zaniechanie poszukiwań na rzecz zawierzeniu trend-book’om – czy to wygląda na przepis na twórczość? Bywa to jednak przepisem na sukces, rozumiany jako popularność i być może jakaś efektywność finansowa danego przedsięwzięcia. Nie każde warte uwagi zjawisko w modzie ma potencjał ekonomiczny, a co dopiero możliwość realnego wyzyskania tego potencjału. Niemniej jednak, kulturę popychają do przodu nie tylko zjawiska masowe i zyskowne, a wręcz z łatwością można byłoby znaleźć przykłady przeczące temu, że masowość ma moc tworzenia w pozytywnym sensie. Zasięg i nakład bywa mylony z jakością. Niestety. Demokratyzacja przestrzeni komunikacyjnej stwarza dużo możliwości dla projektantów niszowych, z peryferii świata mody. Przy odrobinie wysiłku można dotrzeć do zjawisk naprawdę ciekawych. Dla zmęczonych pogonią za błyskawicznie dezaktualizującymi się trendami rozwiązaniem są zakupy u projektantów niszowych, o własnej osobowości twórczej, a także powrót do szycia miarowego. Dobór garderoby skupiony na budowaniu własnego stylu, a nie podążaniu za efemerycznymi tendencjami pozwala na kreatywne rozwiązania i stworzenie unikalnego wizerunku.

Z: Obserwując polską ulicę, imprezy rodzinne, wydarzenia kulturalne, co Twoim zdaniem komunikujemy jako społeczeństwo?

AW: Każdy ma swoje cele i do czegoś aspiruje, co nie jest samo w sobie złe. Wiele osób nie ma jednak niestety dostępu do wzorców godnych naśladowania oraz elementarnego obycia, co przy braku odrobiny wiedzy w tej materii może łatwo skutkować tandetnym przebraniem zamiast ubraniem. Bez pewnej dozy nonszalancji w stosowaniu reguł – popartej wiedzą, a nie ignorancją – równie łatwo o niepożądany, karykaturalny rezultat. Moda to nie zabawa, jak niektórzy, z uporem godnym lepszej sprawy, starają się dowieść przebierając i brnąc w kicz i groteskę. Jest raczej językiem, kombinacją symboli, znaków, lepiej lub mniej zakodowanych, łatwiej lub trudniej odkodowywanych. Jeśli ktoś chce to nazwać grą, to owszem – tak, jest to dobre porównanie. Element ludyczny jest również ważny, ale nie jako kabaret i puste show. Mam tutaj na myśli zarówno kobiety bezkrytycznie kopiujące „looki” z wybiegów przy pomocy odpowiedników z sieciówek, jak też panów, którzy dość pobieżnie zapoznali się z zasadami elegancji i nadmiernie eksploatują wybrane motywy, bez względu na typ sylwetki czy okazję.

Z: Globalizacja gustów, zanik sezonowości, co jeszcze Twoim zdaniem jest charakterystyczne dla dzisiejszej mody.

AW: Widziałabym bardziej globalizację oferty aniżeli gustów. Sklepy podsuwają konsumentom mniej lub bardziej homogeniczną ofertę, jednak to dopiero „sylwetki”, zestawy budowane przez ludzi ostatecznie rysują kształt pejzażu modowego danego kraju czy środowiska. Najszerszym nurtem, i przez to najbardziej widocznym, jest moda dyktowana globalnie. Jednak sam świat mody wydaje mi się nie aż tak jednorodny, jak na przykład kilkadziesiąt lat temu, gdy gust kształtowali wybrani kreatorzy zapoczątkowując określone mody.

Z: Dwie Twoje poprzednie kolekcje zostały nazwane Black Butterfly oraz BrokenB.utterfly. Wielu kulturach motyl jest symbolem duszy, szczęścia, natchnienia, lekkości, piękności i przemiany. Już miałam pomysł na ciekawe pytanie, ale przymiotniki black i broken zbiły mnie z tropu… (śmiech). Zapytam zatem, czego symbolem jest dla Ciebie motyl?

AW: Nie są to u mnie odniesienia symboliczne, raczej metaforyczne. Motyl jest przedziwną kombinacją aspektu kruchości, delikatności i niesamowitego zaawansowania „technologicznego”. Paradoks delikatności przy jednoczesnej sile i wytrzymałości bardzo mnie fascynuje. Te wrażenia tłumaczę na język mody poprzez konstrukcję i dobór tkanin. W przypadku tej drugiej kolekcji ważne było również zespalanie elementów w taki sposób, by uzyskać ruchomość poszczególnych elementów wobec siebie. Inną niż zapewniają klasyczne szwy łączące poszczególne kawałki form. Stąd też liczne łączniki – ‘interwały’ pomiędzy większymi całościami. Pozwala to na uzyskanie względnie opływowej sylwetki nawet przy sztywnych tkaninach i złagodzenie geometryczności samej formy. Dzięki takiemu budowaniu ubiorów sylwetka nabiera miękkości, pomimo że poszczególne fragmenty mogą stanowić ostro zarysowane kształty. Bezpośrednią inspiracją były tu prace artystki, która niejako rekonstruowała motyle przy pomocy materiałów nieorganicznych, na przykład fragmentów map.

Z: Poprzez Twoje projekty, jakich problemów i emocji dotykasz i chcesz dalej dotykać? Jaką historię chcesz opowiadać i dlaczego?

AW: Nie ukrywam, że moda jest dla mnie pewnym środkiem wyrazu. Nie traktuję jej jako wyłącznie konfekcji, zjawiska o podstawie biznesowej. Konteksty i relacje są dynamiczne, dlatego też tematy i zagadnienia, które znajdują swoje odzwierciedlenie w kolekcjach/projektach, są w dużym stopniu wynikowymi aktualnych zdarzeń czy przemyśleń. Trudno, zatem określić jednoznacznie kilka jedynie zagadnień czy emocji. Czasem jest to postrzeganie ciała, jak w The Taste of Life, czasem zagadnienia kulturowe i społeczne – jak w przypadku HEroSHE i silnego pierwiastka androginicznego w niej zawartego. W przypadku projektów indywidualnych te emocje są znacznie łatwiejsze do zidentyfikowania. Czy to będą te związane z poczuciem wyjątkowości i bycia „jedynym” na świecie, jak na przykład ma to miejsce w przypadku kreacji ślubnych, czy też w przypadku doboru i szycia ubrań podkreślających atuty i minimalizujących defekty sylwetki – te związane z odzyskaniem pewności siebie i pewnego rodzaju kontroli nad własnym ciałem, zawsze jest to próba sprowokowania pozytywnych przeżyć.

Z: Co jest dla ciebie najważniejsze – funkcjonalność, estetyka czy przekaz emocjonalny?

AW: Projektuję dla ludzi, więc nie da się tego rozdzielić! Gdybym projektowała do muzealnej gabloty, najważniejsza byłaby pewnie warstwa estetyczna, choć osobiście cenię sobie wystawy, które poruszają emocje… Funkcjonalność jest aspektem niezbędnym, jeśli ubranie ma służyć danej osobie. Nawet jednorazowo. Jeśli suknia ślubna będzie niewygodna i nie będzie umożliwiała noszącej jej osobie komfortowego przeżycia ważnej dla niej uroczystości, to nie spełni swojego zadania w wystarczający sposób. Wszelki dyskomfort stwarzany przez ubranie może uwidocznić się na twarzy – a to nie jest celem dobrego projektanta.

Z: Powiedziałaś, że nie nosisz swoich ubrań tak często, jak byś tego chciała, ponieważ przygotowanie ubioru jest czasochłonnym procesem i często wymaga zaangażowania wielu osób. Czyli żyjesz i pracujesz intensywnie i w dużym tempie jak większość z nas, więc trudno się dziwić, że i my nie poświęcamy naszym wyborom modowym tak dużo czasu jak powinniśmy. Ale co Twoim zdaniem powinno być naszym nawykiem zakupowym?

AW: Powinniśmy zawsze pamiętać kim jesteśmy i co już mamy w szafie. To pozwoli uniknąć kupowania ubrań, które „kochamy od pierwszego wejrzenia” i to miłością nieskończoną, a których …nigdy nie założymy poza przymierzalnią! Rozsądnie zagospodarowana szafa pozwoli nam na kupowanie ubrań może droższych, ale lepiej sprawdzających się w naszej rzeczywistości. Trzeba pamiętać, że taka szafa pracuje na to, jak wyglądamy.

Z: Nad czym teraz pracujesz?

AW: Właśnie zbliża się do końca tegoroczny cykl „ślubny” – wyczerpujący, ale też emocjonalnie bardzo budujący. Teraz mam plan płynnie wejść w cykl kolekcji autorskich. Miałam chwilę przerwy w zakresie kolekcji damskich i trochę już pomysły za bardzo „buzują”, więc wkrótce pojawi się w tym zakresie coś nowego.

Z: Dziękuję za rozmowę!

Kolekcje Asi Wsoczyńskiej możecie obejrzeć na stronach: http://www.asiawysoczynska.pl/ http://www.fooriat.com/

Poniżej natomiast możecie zobaczyć zdjęcia pochodzące z najnowszej kampanii promującej kolekcję marki Fooriat, zdjęcia sukni ślubnej, która powstała w kooperacji z rysowniczką Anną Halarewicz (wzór kwiatów) – © DIFERENTE SnapStory oraz wybrane zdjęcia kolekcji BrokenB.utterfly

Asia_Wysoczynska_3 Asia_Wysoczynska_5 Asia_Wysoczynska_7 Asia_Wysoczynska_9 Asia_Wysoczynska_10 Asia_Wysoczynska_13 Asia_Wysoczynska_15 Asia_Wysoczynska_20 Asia_Wysoczynska_33 Bez_tytułu