Ma 44 lata i od 25 lat pracuje, jako fryzjerka w typowym salonie. Lubi swoją pracę. Niedawno postanowiła zmienić swoje życie. Zapytana: dlaczego? Chcę sprawdzić na, co mnie jeszcze stać w życiu… – odpowiada. Jej prace możemy już oglądać w magazynach takich jak ELLE, Catwalk Magazine, Hiro. O trudnych początkach i pierwszych sukcesach, które tak bardzo ją cieszą, porozmawiam z Edyta Kordzi – stylistką fryzur.

Zahyrra: Jak się zaczęła Twoja przygoda stylistki fryzur przy sesjach modowych?

EK: Jestem fryzjerką z 25-letnim stażem pracy. Zawód fryzjera to zawód, w którym jeśli masz ambicję – uczysz się przez całe życie. W tym zawodzie nie istnieje, jak dla mnie, pojęcie „czasu wolnego”. Przez te wszystkie lata cały czas doskonaliłam swoje umiejętności, śledziłam trendy, ale nigdy nie myślałam o tym, aby „dokumentować” swoje projekty czy pomysły i organizować je w profesjonalne portfolio. To był mój błąd, bo jak się okazuje bez portfolio trudno przekonać ludzi, aby ci zaufali. W takiej sytuacji człowiek ma poczucie odrzucenia i żal, że lata pracy, praktyczne doświadczenie nic nie znaczą. Nikt cię nie zna! Spotkałam w końcu świetną dziewczynę – fotografa – Dominikę Jarczyńską, która mi zaufała i dała szansę. I tak się zaczęła moja przygoda…

Zahyrra: Rozmawiając kiedyś o Twojej pracy, powiedziałaś, że trudno jest „wejść” do branży osobie spokojnej i nieśmiałej – takiej jak Ty, dlaczego?

EK: Świat mody, moim zdaniem, wymaga postawy agresywnej – umiejętności przekonywania innych do swojego zdania, czasem wręcz narzucania swojego punktu widzenia. Człowiek, który lubi wykonywać swoją prace i wykonuje ją z pasja, ma talent, umiejętności i doświadczenie, ale nie potrafi asertywnie bronić swoich pomysłów jest po prostu ignorowany.

Zahyrra: Opowiedz, zatem o swoich pierwszych projektach?

EK: Pierwsza sesja, w której miałam okazje uczestniczyć to był edytorial z  szansą na publikację. Dostałam zdjęcia kilku fryzur, na których miałam sie wzorować. Moim zadaniem było stworzyć własną propozycję  stylizacji w wymaganym klimacie. Wymagano ode mnie przede wszystkim innowacyjności, dokładności, szybkości oraz współpracy. Sesja trwała sześć godzin. Przyznam szczerze, że się bardzo denerwowałam, ponieważ po raz pierwszy miałam okazję wziąć udział w profesjonalnej sesji i nie chciałam zwieść osób, którzy mi zaufali. Po kilku dniach okazało się, że zdjęcia ukażą się w E-Makijaż. Cieszyłam się jak dziecko i byłam z siebie bardzo zadowolona! Natomiast, druga sesja była dla mnie zaskoczeniem, ponieważ tu „dostałam wolną rękę” – mogłam czesać tak, jak chciałam, kierując się własną interpretacją tematu sesji. Zdjęcia zostały opublikowane w Catwalk Magazine.

Zahyrra: I dalej to już same sukcesy – tak?

EK: Przede mną jeszcze długa, długa droga…, dużo, dużo pracy…, ale tak. Sukcesem jest niewątpliwie sesja w ramach konkursu Bitwy Stylistów 2014, organizowanego przez ANSWEAR & ELLE. Przy tej sesji musiałam współpracować ze stylistką Joanną Baugmanter, pracować zgodnie z jej poleceniami. To była jej wizja i jej pomysł, dlatego bardzo chciałam jej nie zawieść i wykonać swoją pracę jak najlepiej potrafię. Wygrałyśmy ten konkurs i teraz, w marcu w magazynie Elle można zobaczyć efekt naszej pracy. Wzięłam też udział w sesji fotograficznej fantastycznej kolekcji Kamy Ostaszewskiej o nazwie: Shanghai Girls. Miałam także przyjemność czesać Anje Ortadox do sesji na okładkę jej nowej płyty „Moja Radość”.  Wzięłam też udział w sesji fotograficznej ubrań polskich projektantów o nazwie „Wildest Moment”. Zdjęcia ukazały się w magazynie Hiro.

Zahyrra: I jakie wnioski…?

EK: Po pierwsze bardzo dużo się nauczyłam, zyskałam nową wiedzę i doświadczenie. Uzmysłowiłam sobie, że jeśli chcemy sie czemuś poświecić i stworzyć naprawdę coś wartościowego, to musimy się oddać swoje pracy. Po drugie, na każdym etapie pracy nad projektem trzeba dać z siebie dwieście procent, wtedy ludzie, z którymi współpracujesz zaczynają Ci ufać i przestają kontrolować. A po trzecie, poznałam wspaniałych ludzi, a ich słowa „dobra robota” budzą we mnie wielką radość. Teraz już nie zrezygnuję z tego (śmiech)!

Zahyrra: W jakich jeszcze projektach chciałabyś wziąć udział?

EK: Na pewno nadal chciałabym brać udział w sesjach zdjęciowych, tak jak to robię teraz. Chciałabym też czesać modelki do pokazów mody. Myślałam również o możliwości pracy na planach filmowych (śmiech). Interesują mnie duże projekty, łączące wiele skomplikowanych elementów, będące wyzwaniem, ale przede wszystkim szansą na rozwijanie własnej kreatywności i wyobraźni.

Zahyrra: Co najbardziej Cie fascynuje w przygotowaniu sesji – szukanie pomysłów, inspiracji, efekt finalny czy może coś jeszcze innego?

EK: Podczas sesji najbardziej fascynuje mnie efekt finalny. Uwielbiam moment, w którym dostaję gotowe zdjęcia, a patrząc na nie mogę powiedzieć „WOW”. Jestem wtedy bardzo z siebie zadowolona. W przygotowaniu sesji uwielbiam też to, że za każdym razem tworzę coś nowego. To uświadamia mi ile potrafię oraz na ile mnie stać. Niektórzy naprawdę potrafią rzucić mnie na głęboka wodę (śmiech).

Zahyrra: Co jest dla Ciebie najtrudniejsze na początku drogi zwanej „marzenia”? 

EK: Najtrudniejsze dla mnie jest pogodzenie życia osobistego – rodziny, pracy w salonie. Mam tu na myśli czas, którego stale mi brakuje (śmiech) – doba w moim przypadku powinna trwać nie dwadzieścia cztery godziny, a czterdzieści osiem godzin, albo i więcej (śmiech).

Zahyrra: A teraz poważnie. Wierzysz, że marzenia sie spełniają?

EK: Tak, wierzę. Trzeba tylko pamiętać, że aby marzenia się spełniały to należy dać „coś” od siebie i dla mnie jest to codzienna ciężka praca, doskonalenie warsztatu, uczenie się. Potrzebna jest też cierpliwość. Wtedy wszystko jest możliwe.

Zahyrra: Mówi się, że określone branże artystyczne to zamknięte środowiska, które niechętnie przyjmują „nowych” – jakie są Twoje doświadczenia?

EK: Niektóre branże artystyczne stały sie modne, bo wielu osobom, jak sądzę wydaje się, że tak zwany sukces łatwo osiągnąć. I chętnych, aby coś osiągnąć jest bardzo wielu, a z drugiej strony czasami trudno jest zauważyć i wychwycić ludzi, którzy naprawdę maja predyspozycje do pracy w danej dziedzinie. Sądzę, że rzadko się zdarza, że kogoś „wezmą z ulicy”, tylko, dlatego, że chce coś robić. Myślę, że dużo zależy od szczęścia, kontaktów, na które trzeba sobie zapracować, własnej pracy oraz pasji, której trzeba oddać się w całości.

Zahyrra: Dziękuję za rozmowę.

Prezentowane zdjęcia zostały wykonane przed Dominikę Jarczyńską, więcej na:http://jarczynska.com/

1 22 33 dc9e231f652301f80ea8e901bd9ec18a_L