Swoją przygodę z modą rozpoczęła w magazynie Sukces, kiedy ówczesna redaktor naczelna widząc jej zainteresowania modą, pozwoliła jej prowadzić jednostronicową rubrykę z trendami tzw. packshoty. Jej przygoda i zabawa modą trwa już 10 lat. Obecnie Dominika Zasłona-Dukielska, dzięki ciężkiej pracy, zdobytemu doświadczeniu i pasji, jest redaktorem mody, stylistką oraz producentką sesji modowych w magazynach Sens oraz Zwierciadło. O tym jak ważny jest zespół ludzi, z którym pracujemy porozmawiam z Dominiką Zasłona-Dukielską.

Zahyrra: Przeglądając Twoje archiwalne zdjęcia dokumentujące prace przy poszczególnych sesjach, moją uwagę zwróciły zdjęcia, na których jesteś w kasku i żółtej kamizelce – sesja na budowie (śmiech), na plaży, kiedy to wydajesz się kompletnie zmarznięta albo gdzieś w studio, gdzie jesteś znudzona, a może zmęczona…? Czy pasja może być wyczerpująca (śmiech)?

Dominika Zasłona – Dukielska: Najbardziej inspirujący jest czas poszukiwań, tworzenia „moodboard’u” – i w głowie i fizycznie, a potem proces przygotowań. Oczywiście, że takie czynności jak: znoszenie ubrań i rekwizytów, dźwiganie toreb, podklejanie butów…, są nużące. Natomiast sama sesja to ogromna przyjemność, ale może oczywiście wiązać się z niedogodnościami związanymi na przykład ze zmienną pogodą i… towarzyszącymi jej insektami (śmiech), czy określonym miejscem sesji jak wspomniany plac  budowy. Nidy się nie nudzę, ale zdarzają się momenty, kiedy czuję się zmęczona lub znużona, zwłaszcza wtedy, gdy coś przebiega nie tak jak sobie zaplanowałam, do tego dochodzi też presja czasu. Tak, się zastanawiam nad tym zdjęciem, na którym wydaję się znudzona i wydaje mi się, że wtedy ja mogłam myśleć o tym, że po sesji muszę jechać z dzieckiem do szpitala. I to jest chyba najtrudniejsze w każdej pracy każdej matki – oddzielenie życia zawodowego od prywatnego.

Z: Ale znalazłam też wiele zdjęć, na których jesteś bardzo skoncentrowana lub też uśmiechnięta czy zadowolona. Co sprawia Ci największą satysfakcje?

DZD: Sam proces tworzenia, spotkanie się z ludźmi podczas sesji, energia, która się wytwarza w trakcie pracy. Ja lubię wszystkie swoje sesje i mam do nich stosunek emocjonalny. Najbardziej lubię te modowe, ponieważ są całkowicie ” moje”; praca przy okładkach zakłada więcej kompromisów.

Z: Czytałam kiedyś, że generalnie ludzi możemy podzielić na dwie grupy: na tych, których motywuje działanie i tych, których motywuje cel. Do której grupy jest Ci najbliżej? Dlaczego?

DZD: Mnie chyba jednak motywuje działanie. Właściwie zawsze jestem w trakcie działania: przed sesją – przygotowania, podczas sesji – działania stylizacyjne, rozwiązywanie pojawiających się problemów, po sesji – oddawanie rzeczy i/albo przygotowywanie następnej, albo pisanie tekstów i szukanie zdjęć oraz wiele innych.

Z: Przygotowanie sesji do magazynu kojarzy mi się z żonglowaniem kulkami – w dużym uproszczeniu oczywiście, ale z jednej strony mamy wymagania i oczekiwania klientów/reklamodawców, z drugiej zasady pisma, z trzeciej możliwości techniczne i finansowe oraz czas, z czwartej własne poczucie stylu i estetyki. Która „kulka” jest Twoim zdaniem najcięższa (śmiech)?

DZD: Mam to szczęście, że w tym momencie pracuję  w magazynach, z których linią się utożsamiam, więc kiedy robię modę to doskonale już wiem jak poprowadzić sesję tak, aby „wilk był syty i owca cała” (śmiech). Stopień trudności wzrasta wraz z pojawieniem się bohaterów wywiadów lub okładek, a apogeum osiąga, gdy chodzi o reklamę. Kompromis to podstawa.

Z: Zdarzyło się, że przygotowywałaś sesję z ubraniami, które Ci się po prostu nie podobały? Czy takie sesje są dla Ciebie trudniejsze?

DZD: Oczywiście, że są trudniejsze. Jeśli nie podobają mi się ubrania, to wtedy staram się tak dobierać dodatki, aby „podrasować” całość; także makijaż i włosy, piękna modelka oraz odpowiedni kadr pozwalają mi przygotować i poprowadzić sesję tak, aby efekt końcowy był na jak najlepszym poziomie. Ale tak, to są wyzwania (śmiech).

Z: W jakich obszarach Twoja praca pozwala Ci na niezależność, a w jakich musisz trzymać się ustalonych reguł?

DZD: Przy pracy dla magazynu to oczywiście linia czasopisma wyznacza kierunek, ale jeśli jesteś związany z jakimś tytułem to zaczynasz na niego wpływać i go kształtować. Sama najbardziej lubię  bardzo naturalne, minimalistyczne klimaty. Uwielbiam sesję z makijażem typu ” no make-up”, z niewymuszonymi pozami, naturalnymi włosami, bez przesadnego retuszu lub nawet kompletnie bez niego, i raczej zawsze coś odejmuje niż dodaję.

Z: Jakimi kryteriami się kierujesz wybierając temat sesji, ubrania lub też zapraszając inne osoby do współpracy?

DZD: Oczywiście wybieramy tych najlepszych do danego tematu – na przykład wybitnego portrecistę do portretów, kogoś, kto rozumie swoje zadanie i poczuje klimat sesji. Zwykle ci najlepsi są wielozadaniowi i potrafią zrobić prawie wszystko. To jest najważniejsze, ale po wielu latach pracy bardzo cenię sobie punktualność – pod tym względem jestem bardzo wymagająca, ponieważ sama na sesje przyjeżdżam zazwyczaj pół godziny przed czasem, cenię również bezkonfliktowość oraz zaangażowanie.

Z: Gdybyś miała przygotować sesję do Vogue’a i mogła skorzystać z pomocy tylko i wyłącznie jednej osoby  (śmiech) – kogo byś wybrała: fotografa, makijażystę, projektanta, modelkę, kierowcę, rolnika, hydraulika… (śmiech)?

DZD: W czasie realizacji sesji? Chyba jednak fotografa, bez niego nie dałabym rady. Znam na szczęście modelkę – fotografkę, naturalnie piękną kobietę – z nią bym dała radę zrobić wszystko (śmiech), a tak na poważnie to prawdziwa sesja to sztab ludzi i współpraca. Każdy jest ważny. Sesja to praca zespołowa.

Z: Dobra okładka przyciąga wzrok, wzbudza zainteresowanie. Co dla Ciebie jest ważne w wyborze stylizacji oraz finalnego zdjęcia na okładkę, które ostatecznie trafia do druku? Powstaje wiele ujęć w trakcie takiej sesji, co Twoim zdaniem decyduje, że to właśnie zdjęcie, a nie inne?

DZD: Prawda, uchwycenie jakiegoś momentu, specjalnego spojrzenia. Często jest to jedno z pierwszych ujęć, którego później na przykład z poprawionymi włosami nie można powtórzyć.

Z: Okładka jest dziełem stylisty czy fotografa?

DZD: Okładka jest efektem pracy całego zespołu, bo jest to praca zespołowa.  Tak naprawdę każde ogniwo ma znaczenie: począwszy od zdjęć – hmm…, jednak fotografa wymieniam na początku… (śmiech),  koncepcji dyrektora artystycznego, makijażu,  fryzury, stylizacji, ale też ogromne znaczenie ma światło i praca asystentów fotografa, a nawet catering lub jego brak (śmiech). To dzieło wszystkich i dlatego wszystkich podpisuje się w „kredytach”. Czasem  zdarza się, że na okładce nie widać ubrania, ale to, co ma na sobie bohater okładki  wpływa na jego zachowanie, nastrój i w efekcie na zdjęcie finalne. Bardzo ważne znaczenie ma też retusz, czyli to, jak retuszer wykona swoją część.

Z: A potem mijając różne punkty sprzedaży, widząc „swoje” okładki, co myślisz?

DZD: Z jednej strony z każdą sesją jestem bardzo emocjonalnie związana  i każdą za coś lubię. Każda sesja to część mojej pracy, ale prawie zawsze, po publikacji coś bym zmieniła (śmiech), bo mam już trochę  inny punkt widzenia, inny pomysł.

Z: Widziałam ostatnio zaproszenie na warsztaty dziennikarskie w zakresie mody i jednym z haseł reklamujących to wydarzenie było, że na warsztacie można poznać „sprawdzone triki w kontaktach z dziennikarzami modowymi”. Co o tym sądzisz? Potrafisz wyczuć, że jesteś manipulowana?

DZD: Raczej tak, a może czasami nawet nie podejrzewam… (śmiech)? Jest kilka „trików” oczywiście. Jednym z najczęściej stosowanych, ale też krytykowanych jest sugerowanie, a często nawet pisanie wprost, że na gości czekają upominki, zdarza się, że nawet ze wskazaną wartością takiego upominku. Ale prawda jest taka, że każdy dziennikarz – stylista stara się chodzić na wszystkie dni prasowe czy pokazy, bo to jest jego praca. Zdarza się, że terminy spotkań nakładają się na siebie lub pokrywają z innymi ważnymi wydarzeniami, więc organizatorzy starają się przyciągnąć do siebie jak najwięcej dziennikarzy. Trudno się, zatem dziwić takim zachowaniom i też to rozumiem, ponieważ na tym również polega ich praca. Takich chwytów jest oczywiście mnóstwo, ale zazwyczaj można je wyczuć.

Z: Jakie cele zawodowe stawiasz sobie na najbliższe lata?

DZD: Jestem w takim momencie zawodowym, w którym jestem bardzo zadowolona z mojej pracy oraz pozycji. Sama, co jakiś czas wprowadzam zmiany do swojej pracy, żeby uniknąć nudy, więc chwilowo nie mam ochoty na drastyczne zmiany (śmiech).  Poza tym w pracy mam doskonałą atmosferę i uwielbiam cały zespół. W przyszłości czekam na otwarcie polskiej edycji Vogue (śmiech).

Z: Dziękuję za rozmowę.

Na zdjęciach poniżej możecie zobaczyć przykładową sesję Dominiki oraz jej okładki. Autorem zdjęć jest Zosia Promińska.

zahyrra_Dominika_Zasłona_Dukierska_3zahyrra_Dominika_Zasłona_Dukierska_8  zahyrra_Dominika_Zasłona_Dukierska_1   zahyrra_Dominika_Zaslona_Dukierska_2Zahyrra_Zwierciadło_1Zahyrra_Zwierciadło_3