Swoją pasję do fotografii odkryła, w momencie, kiedy przytrzymując lustrzankę znajomemu zerknęła przez wizjer. Świat zawirował i podobnie jak Alicja w Krainie Czarów wpadła do „króliczej nory”. Przypadek?

O pasji i wierności swojemu stylowi porozmawiam z Martą Voodica Ciosek – fotografem, która w swoim dorobku posiada liczne wyróżnienia, artykuły oraz wystawy. Jest między innymi laureatką międzynarodowego konkursu Focus on Fashion, zdobyła nagrodę Portfolia roku 2014 w serwisie maxmodels.pl, a jej edytoriale możemy znaleźć w magazynach takich jak: Papercut Magazine, Ten Magazine, Fairytale Magazine lub Vanquish Magazine.

Zahyrra: Ile kosztuje masło? Jajka i kostka sera (śmiech)?
Marta Voodica Ciosek:
Ale mnie zaskoczyłaś tym pytaniem… Totalnie nie mam pojęcia (śmiech)! Za to mogę Ci powiedzieć ile kosztują dwa „energetyki” na stacji benzynowej w promocji – zapamiętałam to z ostatnich podróży (śmiech).

Z: W jednym z wywiadów napisano o tobie tak: „Bardzo intensywnie pielęgnuje dziecko, które siedzi gdzieś w niej i opiera się rzeczywistości jak tylko może. Tworzenie fotograficznego Wonderlandu bardzo jej w tym pomaga. To jest świat, w którym tak naprawdę żyje, a każda minuta w tym świecie pozwala jej kreatywnie i inspirująco spędzić czas”. Skoro tak jest to, kto w Twoim domu robi zakupy, gotuje i sprząta (śmiech)?
MVC:
Generalnie uwielbiam „artystyczny nieporządek”. Na ziemię schodzę tylko w razie konieczności i z umartwieniem na twarzy poddaję się tym mało urokliwym czynnościom. Chyba, że w grę wchodzi czas przygotowania się na sesję, wtedy z bałaganu przechodzę w porządek. Co do gotowania i zakupów – nie unikam; lubię i chętnie goszczę wszelkiej maści „potwory” na kolacjach, wierząc, że w ramach wdzięczności posprzątają to, co zostawią po sobie (śmiech).

Z: A tak poważnie… Co podoba Ci się w życiu rzeczywistym? Może ono stanowić dla Ciebie inspirację?
MVC:
Czy mogę pomarudzić jeszcze trochę i powiedzieć, że w życiu rzeczywistym nic mi się nie podoba? Ja troszeczkę istnieję na granicy dwóch światów i tak naprawdę żyję wewnątrz swojej głowy. Tam dzieje się wszystko (śmiech). Codzienność zabiera mi niesamowicie dużo energii, a z biegiem lat coraz więcej niestety. Ta rutyna, ta szarość, ta zwyczajność… Ożywiam się za to na wyjazdach, plenerach, warsztatach. Wtedy chłonę każdą cząstką wszystko to, co nowe – wspaniałych ludzi, energię, emocje. To jest piękne! Wracam zmęczona i szczęśliwa za razem i rozpoczynam swoją rutynę na nowo, planując po cichu kolejną ucieczkę do barwniejszego świata.

Z: Jak „wchodzisz” do swojego Wonderlandu? Towarzyszy temu jakiś rytuał? Medytacja?
MVC:
Mam taki przycisk „World Off / Dream On” (śmiech). Mówiąc tak całkiem poważnie to bardzo często „odpływam” w mojej pracy. Moja produktywność szczytuje w godzinach popołudniowych, po czym wracam wieczorem do domu i stwierdzam: „ok, wymyśliłam dziś trzy sesje, ciekawe, kiedy będę miała czas, żeby wszystko zrealizować? Patrzę w kalendarz: acha, nigdy!”

Z: Zapewne oglądałaś film Alicja w Krainie Czarów z Jonem Deepem? Co myślałaś oglądając ten film? Porównywałaś stylizacje, kostiumy…? Mogłaś się skupić na fabule?
MVC:
Właściwie wszystko od tego filmu się zaczęło. Byłam nim tak zachwycona, że postanowiłam przenieść część tej magii w swoje życie i uwiecznić ją na zdjęciach. Moja wcześniejsza próba w klimacie Alicji była inspirowana mroczniejszą wersją gry American McGee’s Alice. Utknęłam w tym świecie totalnie, ale pragnę się z nim pożegnać ostatnią serią zdjęć, którą zrealizuję w tym albo przyszłym roku – czas pokaże czy starczy sił i chęci mojej ekipie, żeby przygotować wszystko, co trzeba – bo będzie to najbardziej „odjechana” odsłona pod względem stylizacyjnym jak i setowym.

Z: W twojej twórczości stale powraca motyw Alicji w Krainie Czarów lub Ofelii. Dlaczego te dwa tematy, aż tak Cię fascynują? Skąd pomysł na tworzenie prac w takim stylu?
MVC:
Myślę, że jest to trochę powrót do mojego dzieciństwa. Przebywanie się w bajkowym świecie sprawia mi wiele radości i szalenie pobudza wyobraźnię. Jak wiesz, moje wewnętrzne dziecko musi jakoś trwać (śmiech). Klimat Ofeliowy urodził się w mojej głowie jakieś 16 lat temu. Urzekła mnie piosenka i teledysk do piosenki Kylie Minogue i Nicka Cave’a Where Wild Roses Grow. Po latach te emocje powróciły do mnie i spróbowałam swoich sił w pracy z wodą. Pokochałam wodne klimaty. I pewnie jeszcze nie raz kogoś „utopię” (śmiech). Temat jest szeroki jak rzeka, niewyczerpalny i ma w sobie niesamowity czar.

Z: Nie boisz się, że będziesz kojarzona tylko z tymi opowieściami?
MVC:
Nie! Są one częścią mojej przygody, a nie jej głównym nurtem. Po tych kilku intensywnych fotograficznie latach, mogę stwierdzić, że dopiero dziś moja przygoda tak naprawdę się zaczyna. Najważniejsze to odnaleźć, gdzieś w środku siebie, swój styl i wbrew temu, co mówią inni robić to, co się kocha.

Z: Tim Walker jest moim ulubionym fotografem w klimatach bajkowych. Gdybyś Ty miała szansę z nim porozmawiać to, o co byś go zapytała?
MVC:
Och! Ja też go uwielbiam! Jest niesamowitym fotografem! Zapytałabym go o to czy miał w swoim życiu chwile zwątpienia w swój talent i czy mógłby opowiedzieć mi o tym przy kawie – to byłby taki mały podstęp (śmiech).

Z: Jak sama byś zdefiniowała swój styl? Co cię odróżnia od innych fotografów klimatów bajkowych?
MVC:
Od początków swojej przygody starałam się stworzyć swój własny rozpoznawalny styl, w którym soczyste kolory przeplatać się będą często z mrocznymi stylizacjami, a bajka z modą – a wszystko to opowie swoją własną historię. Kiedyś ktoś mi powiedział, że moje modelki na zdjęciach często wyglądają na martwe. Nie wiem, czemu ale odebrałam to, jako komplement (śmiech). Nie potrafię określić, co mnie odróżnia od innych, nie chciałabym odcinać się jakimś murem. W tym, co robię widać mnie. Moja twórczość jest odbiciem tego, co mam w środku, moich emocji i tego, co, na co dzień schowane jest głęboko.

Z: Lara Jade, przepiękna kobieta i jednocześnie jedna z Twoich ulubionych fotografów mody często robi swoje autoportrety. A Ty lubisz robić samej sobie zdjęcia? Lubisz się na zdjęciach?
MVC:
Gdybym miała aparycję niczym Lara to nie wahałabym się ani chwili (śmiech). Tymczasem pozostaje mi stać po drugiej stronie obiektywu i upajać się pięknem innych. Choć raz zrobiłam wyjątek i pozwoliłam Agnieszce Lorek na to, aby mnie porwała i zrobiła kilka zdjęć. Efekt był nieziemski (śmiech).

Z: Czy w Polsce jest popyt na twórczość taką jak Twoja?
MVC:
Często dostaję propozycje współpracy, tworzenia lookbooków czy kampanii dla powstających marek. Niestety nie wszystkie propozycje mi odpowiadają, a na inne nie mam czasu. Biorę udział tylko w takich, które są ambitne, rozwijające i inspirujące. Odpowiadając na pytanie, myślę, że tak, marki stale szukają nowych możliwości prezentowania swoich produktów. Zaskakujące, ale dużo osób pyta mnie o zdjęcia ślubne, ale tych unikam jak ognia (śmiech).

Z: Powiedziałaś, że Twoje początki były tragikomiczne? Czyli jakie? Opowiedz o tym.
MVC:
Wszystko na początku mojej pracy fotografa było tragikomiczne. Pierwsze kroki w fotografii stawiałam mając zwykły aparacik -zabawkę, a fotografując koleżanki, nie miałam bladego pojęcia, jaki efekt chcę uzyskać. A efekty wówczas były bardziej żałosne niż budujące. W każdym bądź razie nie poddawałam się, poznałam po drodze wspaniałych ludzi, którzy we mnie wierzyli i dali siłę do dalszego działania. Z czasem mój gust, smak w zakresie stylizacji czy wyboru modelki zmieniły się na lepsze. Zaprzyjaźniłam się z ludźmi, z którymi współpracowałam, a dziś stanowimy zgraną ekipę. I to też jest piękne w fotografii – budujesz bliskie relacje z ludźmi, z którymi pracujesz. Czerpiesz radość z tego, co robisz. Wspaniała sprawa.

Z: Dziękuję za rozmowę.

Wiecej inspiracji możecie znaleźć na: http://www.maxmodels.pl/fotograf-voodica

76a3d429e49bb1311c1b59511e8441de_10714 996d89093985e5be7c1c8908b01f84e6_10714 11190255 DSC_0796a1 DSC_6838d e4a9c8822fe71270176d01666dffdb2a_10714 f957b9c26a51cda5d34441218edfaa37_10714