zahyrra

magazyn

Business, Ludzie, Moda

Odpowiednio dobrany strój to narzędzie komunikacji i budowania zaufania w biznesie!

Agnieszka Martyna od 20 lat związana ze światem mody – stylistka, szkoleniowiec, prowadzi warsztaty z dziedziny dress code’u, wizerunku i autoprezentacji. Traktuje modę i dress code jako narzędzie, dzięki któremu zarówno kobiety jak i mężczyźni z łatwością poruszają się w świecie zawodowym i osobistym, zyskując w ten sposób większą pewność siebie, wiarygodność i akceptację otoczenia w dzisiejszym, tak konkurencyjnym świecie. Między innymi współpracuje z Twoim Stylem oraz Elle, wykłada w Szkole Stylu Moniki Jaruzelskiej, gdzie prowadzi swój autorski program ,,Elegancja ruchu – mowa ciała’’ budując w kobietach większą asertywność i pewność siebie. Była modelka; pracowała dla takich projektantów jak: Thierry Mugler, Jean Paul Gautier, Gianfranco Ferre, Laura Biagiotti, Krizia i The Beers. Jej pasją od lat jest moda klasyczna i dress code, czyli nieprzemijająca elegancja, oraz moda vintage, czyli nieustająca podróż śladami historii mody. O tym jak ważny jest wizerunek w pracy oraz o tym, jak zostać zauważonym porozmawiam dziś z Agnieszką Martyną.

Zahyrra: Po wielu latach pracy w modelingu zdecydowałaś się wykorzystać swoją wiedzę oraz doświadczenie w tej dziedzinie i dziś prowadzisz warsztaty w zakresie wizerunku, autoprezentacji oraz zasad dress codu. Jak narodził się pomysł? Jak do tego doszło?
Agnieszka Martyna:
Faktycznie rozpoczynając swoją wielką przygodę ze światem mody nie sądziłam, że moja droga tak właśnie się potoczy. Pracując jako modelka bardzo często miałam okazję obserwować pracę zarówno polskich, jak i światowych projektantów oraz poniekąd uczestniczyć w całym procesie twórczym. Będąc zawsze żywo zainteresowana szeroko pojętą modą, a nie tylko modelingiem, próbowałam przyswoić sobie jak najwięcej od otaczających mnie profesjonalistów. Moje doświadczenie, zdobyte przez te lata, stało się dzisiaj w naturalny sposób kopalnią wiedzy. To doświadczenie pozwoliło mi również docenić znaczenie słowa: „jakość” – zarówno na etapie tworzenia, jak i codziennej rzetelnej pracy. Kolejnym etapem w moim życiu było zaproszenie mnie do zespołu stylistów Twojego Stylu przez Monikę Jaruzelską. To wspaniały, mądry człowiek oraz nauczyciel i dla mnie najważniejsza osoba na mojej drodze zawodowej. Magazyn Twój Styl w tamtym czasie, czyli w latach 90-tych był pismem niezwykłym. Jako dział stylistów, przygotowując sesje, tworzyliśmy coś z niczego. Nie było wtedy show-roomów, z których można było wypożyczać rzeczy do sesji; styliści sami projektowali, a następnie przy pomocy świetnych fachowców szyli ubrania i buty tak, aby mogły one znaleźć się na łamach magazynu. Po kilku latach każdy z nas poszedł własną drogą i tak rozpoczęła się moja współpraca z magazynem Elle. Bardzo sobie cenię ten etap mojej pracy zawodowej, bowiem w tamtym okresie magazyny dopiero uczyły się budować swoją własną tożsamość, co pozwalało nam uczyć się zawodu od najlepszych francuskich stylistek. Jak widzisz te doświadczenia dały mi dosyć gruntowną, wszechstronną wiedzę na temat świata mody. Odpowiadając dalej na twoje pytanie: jak do tego doszło? Moje zainteresowanie modą nigdy się nie skończyło, a po trzydziestce, ponownie zostałam zaproszona do kolejnego projektu Moniki Jaruzelskiej – tym razem ,,Szkoły Stylu”. W ten sposób rozpoczęłam nowy, inny etap życia zawodowego. Ten projekt pozwolił mi na dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem, najpierw prowadząc zajęcia z ,,elegancji ruchu – mowy ciała” a następnie z dress codu i klasycznej elegancji.

Z: A jakie popełniłaś „gafy” w swoim życiu zawodowym w zakresie ubioru (śmiech)?
AM:
Na pewno taka „wpadka” miała miejsce, ale powiem szczerze, że gdzie i kiedy… – nie pamiętam. Co ciekawe? Od zawsze byłam, jestem, i będę kobietą klasyczną. Nawet przez grono moich zawodowych bliskich znajomych jestem nazywana: ,,Filharmonia” (śmiech). Zawsze ubierałam się dosyć konserwatywnie, doceniając w stroju bardziej jakość niż ilość. Uwielbiam styl lat 60. Uważam, że moda tego okresu była najkorzystniejsza dla kobiecej sylwetki.

Z: Myślę, ze większość z nas potrafi wymienić przynajmniej dziesięć zasad dotyczących ubioru służbowego w pracy, a jednak czasem zdarzy nam się popełnić „gafę” – dlaczego?
AM:
Podziwiam twój optymizm. Moje doświadczenia w tym temacie są skrajnie inne. Badania dowiodły, że wybierając ubrania z szafy wybieramy jedynie 30% jej zasobów. Głównie sięgamy po te, które leżą najbliżej naszego wzroku. Podstawą stroju biznesowego jest stworzenie sobie żelaznych zestawów, które w różnych konfiguracjach będę ze sobą współgrały. Taka organizacja zaoszczędza nasz czas i nerwy przy podejmowaniu codziennych decyzji. Poza tym, najczęstszy problem większości kobiet dotyczy ilość ubrań w szafie, niestety często nieprzekładająca się na jakość. Ostatnio zabrałam swoją klientkę na wyprzedaż do sklepu pewnej marki premium z modą klasyczną. Była bardzo zaskoczona, że stać ją na wysoką jakość, choć nigdy wcześniej nie przekroczyłaby progu tak dobrej marki. Mała szafa, dobrej jakości – oto moja recepta. A dla tych pań o naprawdę małym budżecie polecam second-handy, głównie w małych miastach. Większość stylistów przyzna, że aby dostać dobrej jakości spódnicę ołówkową najlepiej zajrzeć do second-handu. Jak widać odpowiedni dobór garderoby to nie kwestia ograniczeń finansowych, a jedynie wyobraźni i dyscypliny w podejmowaniu zakupowych decyzji.

Z: Pamiętam, jak kiedyś kolega poprosił mnie, abym, jako kobieta i jako manager porozmawiała z jego pracownicą o zasadach ubierania się w korporacji, ponieważ jego zdaniem, wspomniana koleżanka ubierała się niestosownie. Porozmawiałam z nią, starając się jak najdelikatniej wytłumaczyć jej, dlaczego odpowiedni strój w pracy jest ważny i jakimi zasadami należy się kierować w doborze garderoby. Koleżanka powoli zaczęła zmieniać swój styl ubioru, ale przez wiele tygodni unikała kontaktu wzrokowego ze mną. Z perspektywy czasu myślę, że temat ubioru w pracy, choć mamy tendencję go bagatelizować, jest tematem niezwykle delikatnym i drażliwym. Taka rozmowa, bowiem nie dotyczy kompetencji zawodowych czy tzw. umiejętności twardych, które w wielu organizacjach są jasno określone i zdefiniowane, ale obszaru, który po pierwsze zazwyczaj nie jest dostatecznie precyzyjnie opisany, ale przede wszystkim dotyka naszej prywatnej i finansowej sfery. Jakich, Twoim zdaniem, argumentów powinien użyć przełożony, aby w sposób rzeczowy i delikatny wytłumaczyć to, czego oczekuje oraz zachęcić do zmiany wizerunku w pracy?
AM:
Bardzo dziękuję za to pytanie! Ze smutkiem stwierdzam fakt, iż wiele firm szkoleniowych traktuje temat szkoleń z dress codu jako trywialny czy nieistotny oraz jako: „takie tam rozmowy o modzie” i tym samym nie włączając go do swojego programu. Dlatego też: „Szanowni Państwo, dress code nie ma nic wspólnego z modą. Odpowiednio dobrany strój to narzędzie komunikacji i budowania zaufania w biznesie!” Zanim poznamy wiedzę merytoryczną naszego rozmówcy, oceniamy go między innymi na podstawie jego wyglądu, podświadomie wyrabiając sobie opinię na jego temat – pozytywną lub negatywną. W tym drugim przypadku, niestety, duża część dalszego spotkania będzie stracona na odbudowywanie u naszego rozmówcy naszego pozytywnego wizerunku. Jak widzisz nie brzmi to wcale trywialnie. Wiem, iż pracodawcy coraz częściej uważają, że ilość oraz dostępność informacji na ten temat jest tak duża, że każdy powinien poradzić sobie z tym tematem sam. Niestety jak pokazują moje doświadczenia taka formuła się nie sprawdza. I tu odpowiadam na pytanie: w jaki sposób przełożony w delikatny sposób może zwrócić uwagę pracownikowi? Odpowiedź jest jedna: organizując szkolenia! Ja przygotowując się do szkoleń najpierw omawiam z pracodawcą potrzeby danej firmy czy organizacji a następnie, co zdarza się dość często, proszona jestem o poruszenie tematów bardzo delikatnych – co może być zaskakujące – na przykład z obszaru higieny osobistej. Do tego właśnie potrzebni są zewnętrzni szkoleniowcy tacy jak ja tak, aby po pierwsze, pracodawca nie był postawiony w niezręcznej sytuacji, a po drugie, sam mógł się skupić na własnych celach biznesowych.

Z: A czy własnemu szefowi/szefowej wypada zwrócić uwagę w zakresie źle dobranej garderoby (śmiech)? Jaki powinniśmy zbudować przekaz?
AM:
Jeśli jesteśmy już po wstępnych rozmowach z kolejnym pracodawcą to jak najbardziej (śmiech). Teraz poważnie! Wszystko zależy od naszych relacji i struktury firmy, ale ja bym nie podjęła takiego ryzyka, jak wspomniałaś to delikatny temat. Zazwyczaj szkolenia organizowane są osobno dla grupy zarządzającej i osobno dla pracowników. Natomiast niewątpliwie pracodawcy powinni stanowić przykład dla swoich pracowników, więc taka wiedza jest absolutnie niezbędna.

Z: Pamiętam pewną serię fotografii, które oglądałam wiele, wiele lat temu. Nie jestem pewna, ale były to chyba fotografie konkursowe National Geographic. Zdjęcia te przedstawiały osoby ubrane w garnitury z aktówkami w dłoni, spieszące się do pracy. Wszyscy wydali mi się jednakowi! Mieli również ten sam skupiony wyraz twarzy. Zapamiętałam ten obraz, bo wydał mi się po prostu smutny. Jak zatem połączyć naszą potrzebę wyróżnienia się z obowiązującymi w biznesie zasadami dress codu? W jaki sposób możemy zamanifestować swoją odrębność, niezależność poglądów, odwagę i kreatywność?
AM:
Konserwatywny dress code obowiązuje wyłącznie w instytucjach o najwyższym zaufaniu publicznym takich jak: banki, firmy ubezpieczeniowe, kancelarie prawne czy służby mundurowe. Moim znaniem w tych instytucjach taka formuła raczej się nie zmieni. Jestem pewna, że mając w planie powierzenie komuś swojego majątku i bezpieczeństwa nie czułabyś się komfortowo na spotkaniu z prawnikiem ubranym „kreatywnie” – na przykład w hawajską koszulę i jeansy. Zasady dress codu stworzono po to, aby zbudować atmosferę zaufania i skupić uwagę klienta na wiedzy merytorycznej, a nie na stroju, który, jak wiesz doskonale zależy od indywidualnej fantazji każdego z nas. Myślę również, że raczej trudno by było w tak dużych organizacjach jak banki korygować fantazję własną każdego pracownika z osobna; dlatego też wprowadzono jasne zasady. Ale to oczywiście nie znaczy, że nie możemy się wyróżnić. Najprostszym sposobem może być odpowiedni dobór oprawek do okularów, butów, tkanin, z których wykonane są nasze ubranie oraz elementy biżuterii czy też torby. Wiem, że to niewiele, ale zawsze możemy wybrać pracę w agencji reklamowej, a tam panuje kompletny indydywidualizm (śmiech).

Z: Ekscentryczni i barwni szefowie, współpracownicy, koledzy „przechodzą do historii” – po latach to ich się pamięta i o nich się mówi…
M:
Zgadzam się – barwny indywidualizm jest zapamiętywalny. Polemizowałabym natomiast z tezą, czy to jest najlepsza droga do zawodowego sukcesu.

Z: Przeczytałam ostatnio artykuł poświęcony dress code’owi i zaskoczyła mnie ogromna ilość negatywnych komentarzy czytelników. W wielu wypowiedziach można było znaleźć porównanie biznesowego dress codu z ideologią totalitarną, feudalizmem czy zniewoleniem. Wśród komentujących niewielu było takich, którzy chcieli się dowiedzieć jeszcze więcej na ten temat. Wielu czytelników nie zgadzało się z narzucanymi przez firmy zasadami. Jeżeli z różnych przyczyn nie akceptujemy lub nie chcemy stosować się do wszystkich zasad dress codu to, którą z zasad Twoim zdaniem bezwzględnie powinniśmy stosować?
AM:
Podstawowa zasada brzmi: „mniej znaczy więcej”. W zakresie poglądów i ocen innych ludzi, każdy ma prawo mieć własne zdanie. A dlaczego tak się dzieje, że dress code jest potrzebny i dlaczego znajduje swoje zastosowanie wspomniałam już wcześniej.

Z: Zaskoczył mnie też jeden z komentarzy wytykający autorce artykułu błąd ortograficzny, który pojawił się w tekście. Czy masz wrażenie, że od Ciebie – znanej modelki, trenera – wymaga się znacznie więcej w zakresie dobrych manier, wyglądu czy sposobu bycia?
AM:
Na pewno względem każdej osoby dzielącej się swoją wiedza w danej dziedzinie są i będą takie oczekiwania, także i względem mnie. Byłoby fantastycznie gdyby osoby, z którymi pracuję mogłyby powiedzieć, że jestem w jakimś stopniu dla nich autorytetem, ale na takie uznanie trzeba sobie zapracować. Natomiast życie nauczyło mnie jednego: nie da się zadowolić wszystkich i nawet tego nie próbuję. Kocham to, co robię i robię to najlepiej jak potrafię, choć zawsze jestem otwarta na uwagi.

Z: A teraz pytanie podchwytliwe (śmiech) – czy zasady dotyczące budowania własnego wizerunku nie obracają się czasem przeciwko nam? Wystarczy przeczytać słynną książkę Roberta Cialdini’ego Wywieranie pływu na ludzi i zapoznać się z przytaczanymi eksperymentami, aby zauważyć i zrozumieć, że pod wpływem tak zwanych autorytetów, tytułów czy wyglądu drugiej osoby dostajemy „małpiego rozumu” i zbyt naiwnie ufamy takim ludziom, do tego stopnia, że gotowi jesteśmy zrobić absurdalne rzeczy? Wracając więc na obszar pracy zawodowej – czy doskonale wykreowany wizerunek nie staje się pułapką dla szefa, który gotów jest powierzyć odpowiedzialne zadania osobie, która po prostu świetnie wygląda, a niekoniecznie ma odpowiednie kompetencje?
AM:
Każda wiedza, która pozwala nam manipulować drugim człowiekiem może być niezwykle pożyteczna, ale też niebezpieczna. Jeżeli popatrzymy na przykład na małego chłopca, który nosi okulary, to najczęściej automatycznie ocenimy go jako pilnego ucznia, zgodnie z tym, czego dowodzą badania psychologiczne. Podobnie osoba starannie ubrana, spełniająca oczekiwania wizerunkowe firmy może szybciej dostać szansę związaną z awansem, ale moim zdaniem – tylko szansę. Jeżeli taka osoba, mimo swoich braków, będzie w stanie wykazać się inteligencją i w szybkim czasie nadrobić wiedzę merytoryczną, to będzie oznaczało, że narzędzie w postaci wykreowanego wizerunku spełniło swoje zadanie – pozwoliło bowiem zwrócić uwagę i pozytywnie wyróżnić nas z tłumu kandydatów o takich samych kompetencjach.

Z: W jakim kierunku, Twoim zdaniem, zmierzają firmy w zakresie wymagań stawianych pracownikom w obszarze dress codu? Czy wymagania stają się coraz bardziej restrykcyjne czy też firmy starają się wspierać oryginalność i swobodę?
AM:
Moim zdaniem w wspomnianych już instytucjach zasady dress codu raczej się nie zmienią i choć od wielu lat firmy wprowadzają tzw. Casual Friday, to nadal należy pamiętać o tym, że jesteśmy w pracy. Dzisiaj życie zawodowe przeplata się niejako z życiem prywatnym. Kolacje, gale, wyjścia do opery to codzienność życia zawodowego. Rozmawiałam niedawno z moim dobrym kolegą, stylistą, Krzysztofem Łoszewskim, który został zaproszony do poprowadzenia szkolenia mającego na celu stworzenie nowego, bardziej „luźnego” wizerunku w pewnej kancelarii prawnej. Więc jak zawsze: wszystko zależy od indywidualnych potrzeb danego pracodawcy. Podsumowując: pamiętajmy, iż każdy z nas, każdego dnia jest oceniany i „klasyfikowany” przez innych, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Dress code to część życia każdego z nas – to uroczystości, w których bierzemy udział podczas całego naszego życia takie jak: śluby, pogrzeby, wyjścia do teatru czy opery lub też wigilie w gronie rodzinnym. Uważam, że każda wiedza jest ciekawa i potrzebna, natomiast ta pozwalająca nam zaprezentować naszą osobę w sposób korzystny i stosowny oraz adekwatny do okoliczności, miejsca i wieku, w którym się znajdujemy, jest szczególnie cenna.

Z: Dziękuję za rozmowę.

1 Comment

  1. Ewa

    Świetny artykuł.

Leave a Reply

Realizacja knskielce.pl