Siedem sekund – tyle czasu potrzebujemy, aby wyrobić sobie opinię o nowo poznanym człowieku – jeszcze zanim zdąży powiedzieć cokolwiek. O tym jak ważny jest wizerunek w pracy porozmawiam z Izabelą Muther – stylistką biznesu.

Iza przez wiele lat pracowała w dużych międzynarodowych korporacjach, więc jak mało, kto zna i rozumie to środowisko pracy – jego atmosferę, wymagania i stawiane cele. Doradza i podpowiada jak strojem możemy kształtować swój wizerunek tak, aby wspierać realizację swoich celów zarówno w biznesie, jak i w życiu.

Zahyrra: Jak to się stało, że zostałaś stylistką?

Izabela Muther: Jako nastolatka byłam absolutnie przekonana, że będę robiła coś związanego z ubraniami. Lubiłam się wyróżniać, ale były to czasy, kiedy „szaro-bury” był kolorem wiodącym. Nauczyłam się, więc szyć na maszynie. Przerabiałam stare ubrania mojej mamy – nosiłam prawie wyłącznie ubrania własnej produkcji. Zakładałam na przykład żółtą trapezową sukienkę z bawełny, do tego wypożyczone od mamy, pomarańczowe buty na koturnie oraz całą masę kolorowych grubych bransoletek na obie ręce, a całość dopełniały czerwone przeciwsłoneczne okulary w kształcie kota (śmiech). Skończyłam Technikum Odzieżowe z zamiarem zostania wielką projektantką – oczywiście. W tamtych czasach mało było jednak możliwości rozwoju w tym zawodzie. Za to marketing, który odkryłam przypadkiem wymagał dużo kreatywnego myślenia i całkowicie mnie pochłonął. Ukończyłam Zarządzanie na Akademii im. Leona Koźmińskiego i zaczęłam się bardzo „poprawnie” ubierać: granatowe i szare garniturki, klasyczne pantofle.

Zahyrra: …i?

IM: I na kilka ładnych lat zapomniałam o mojej pasji… Czasem temat powracał, ale powtarzałam sobie, że już jest za późno, żeby zaczynać od zera… Pracowałam głównie w korporacjach takich jak: Reemtsma, Glaxo, czy Deni Cler – i właśnie w tej ostatniej firmie, przypomniałam sobie, jaką frajdę sprawia mi obcowanie z modą, kreowanie, cała ta otoczka tworzenia nowych kolekcji…. Tam też poznałam Monikę Jaruzelską, wspaniałą stylistkę – no i stało się. Postanowiłam zaryzykować i zmienić zawód. Zabrałam się do tematu profesjonalnie, sprawdziłam gdzie mogę się dokształcić. Zdecydowałam, że chcę to robić dobrze, posiadając odpowiednią wiedzą techniczną. Znalazłam renomowaną London Colage of Fashion należącą do University of Arts i tam ukończyłam kursy dla stylistów w 2011 i 2012 roku. Trafiłam na świetną trenerkę, wieloletnią stylistkę ludzi biznesu i mediów Poly Holman. Od niej nauczyłam się jak ważny jest klient, i tego, że należy go słuchać uważnie – żeby dobrze ubrać człowieka trzeba dokładnie wiedzieć, czego, on chce, a nie, jakie jest moje o nim wyobrażenie.

Zahyrra: Na czym polega Twoja praca, jako stylistki?

Izabela Muther: Przede wszystkim słucham ludzi, czego konkretnie potrzebują. Bardzo często okazuje się, że szukają czegoś zupełnie innego niż to, co komunikują na początku. Staram się zrozumieć problem a potem znaleźć najlepsze rozwiązanie, czyli styl, w którym dana osoba czuje się komfortowo a jednocześnie wygląda zgodnie z jej pozycją zawodową i oczekiwaniami – co nie jest takie proste i oczywiste (śmiech). Często pracuję z osobami, które na przykład właśnie zmieniły pracę lub dostały awans i chcą dostosować swój wizerunek do obecnego stanowiska. Zdarzają się też osoby, które otrzymały informację, że powinny zmienić pewne elementy swojego wizerunku tak, aby wyglądać zgodnie z kulturą organizacyjną firmy i zajmowanym stanowiskiem. A czasem, po prostu spotykam kobietę, która chce ładnie wyglądać i ja jej w tym pomagam (śmiech).

Z: Dlaczego Twoim zdaniem wizerunek w pracy jest tak ważny?

IM: Wszystko zależy od tego, jaką pozycję zawodową chcemy osiągnąć, jak chcemy być postrzegani, jakie cechy charakteru chcemy eksponować oraz kto jest naszym partnerem w biznesie. W dużym uproszczeniu mogę powiedzieć, że od naszych współpracowników, podwładnych, przełożonych lub partnerów biznesowych oczekujemy rzetelności, odpowiedzialności, umiejętności rozwiązywania problemów, czasem wręcz wizjonerstwa w przypadku tych ostatnich. Ubiorem, a zwłaszcza akcesoriami i dodatkami możemy podkreślić, jaką rolę możemy i chcemy pełnić w biznesie.

Z: Jakie najczęściej popełniamy błędy w zakresie ubioru korporacyjnego?

IM: Wydaje się nam, że wygląd a przede wszystkim, jakość naszego stroju nie są aż tak ważne. Należy jednak pamiętać, że generalnie w kontakcie z nowo poznanym człowiekiem w ciągu 7 sekund wyrabiamy sobie o nim opinię, jeszcze zanim ta osoba do nas przemówi. Warto te cenne sekundy wykorzystać odpowiednio, zwłaszcza w biznesie.

Z: Ludzie decydują się na zmiany wizerunku stylu życia itp. pod wpływem powiedzmy przełomowych momentów w życiu. W związku z tym mam dwa pytania. Pierwsze dotyczy sfery psychologicznej – czy ludzie oczekują od Ciebie pomocy w trudnych momentach, chcą się wygadać, wypłakać?

IM: W London College of Fashion nasza tutorka powtarzała, żeby zawsze mieć przy sobie chusteczki jednorazowe, bo nigdy nie wiadomo, z czym lub kim przyjdzie się nam zmierzyć. Wzięłam sobie jej radę do serca (śmiech) i jak się czasem okazuje słusznie.

Z: Drugie pytanie to na ile, Twoim zdaniem, takie zmiany wizerunku są trwałe? Czy po euforii zmiany nie wracamy znów do starych kapci i nieumytej głowy?

IM: Po pierwsze nie robię metamorfoz, bo nie wierzę w ich skuteczność. Moim zdaniem, szybkie, całościowe zmiany nie są trwałe. Jeżeli proponujemy komuś nowe kolory, to powinniśmy robić to powoli – jeden lub dwa na początek. Ludzie potrzebują czasu, żeby zmienić swoje nawyki. Ja im ten czas daję. Najczęściej powtarzanym zdaniem podczas zakupów jest: „Nigdy bym tego sama nie wybrała”. Trzeba uszanować dotychczasowe przyzwyczajenia, styl życia, estetykę, ale jednocześnie próbować pokazać nowe rozwiązania. Jedni potrzebują mniej czasu, inni więcej, aby zaakceptować i polubić zmianę.

Z: A teraz pytanie z serii podchwytliwych – po co nam stylistka (śmiech)? Po pierwsze każda kobieta jest świadoma swoich „braków” i sama wobec siebie jest najbardziej krytycznym jurorem? Po drugie czy nie wystarczy mieć pieniądze i co jakiś czas kupić sobie coś nowego by poczuć się świeżo, nowocześnie, radośnie, itp.? Czy musze zatrudniać stylistkę, aby poczuć się szczęśliwa (śmiech)?

IM: Absolutnie nie musimy zatrudniać stylistki, aby poczuć się szczęśliwą, zazwyczaj wystarczy to, o czym mówisz. Jednak są sytuacje, kiedy taka usługa się przydaje. Na przykład w momentach, kiedy nie jesteś pewna, zawodowo lub prywatnie, swoich wyborów. Kiedy nie masz ochoty albo czasu szukać najlepszej opcji dla siebie. Czasami możesz mieć ograniczony budżet a chcesz wyglądać odpowiednio – stylistka podpowie, w jakie elementy garderoby należy zainwestować oraz kiedy można trochę zaoszczędzić. A czasami po prostu mamy ochotę wybrać się na zakupy z kimś, kto nam doradzi i pomoże podjąć decyzję.

Z: Czy każdy może być stylistą?

IM: Myślę, że prawie każdy (śmiech). Jest wiele osób, które potrafią się pięknie ubrać i pomóc innym ubrać się podobnie. Dużo trudniej jest ubrać kogoś, zgodnie z jego osobowością i faktycznymi potrzebami.

Z: Tu się z Tobą nie zgodzę – nie każdy może być stylistą… Ja na przykład nie mogłaby się oprzeć pokusie, aby i sobie czegoś nie kupić (śmiech). I chyba niewiele bym zarobiła… A Tobie zdarza się przymierzyć i kupić coś w trakcie zakupów z klientką?

IM: Nigdy. Czas, który poświęcam mojej klientce jest zarezerwowany tylko dla niej! Choć przyznaję, czasami wracam do konkretnego sklepu i przymierzam ten sam zestaw (śmiech).

Z: Czy to jest trudny zawód?

IM: Trudny? Na początku trzeba się dużo nachodzić (śmiech), ponieważ ja zawsze przygotowuję dokładnie plan wspólnych zakupów tak, aby nie tracić czasu moich klientów! Na początku zawsze jest lekki stres, związany z tym, czy propozycje, które przygotowałam na wspólne zakupy trafią w gust klienta i spodobają się.

Z: Powiedziałaś, że marzyłaś o tym by zostać projektantką i Twoje marzenie zaczyna się spełniać… Opowiedz proszę o swojej pierwszej kolekcji skierowanej do kobiet.

IM: Tak, to prawda. I jest to fantastyczne uczucie! Pomysł pojawił się w momencie, kiedy nie mogłam znaleźć kolorów lub fasonów pod konkretne sylwetki. Postanowiłam stworzyć własną kolekcję sukienek, które sprzyjają kobiecym sylwetkom a jednocześnie można je swobodnie modyfikować – na przykład zmieniać kolor, długość dekoltu, wykończenie. Dzięki temu moje klientki mogą tworzyć własne, niepowtarzalne fasony, w których czują się komfortowo i kobieco. Choć musze przyznać, że projektantką nigdy bym siebie nie nazwała, raczej poszukiwaczką najlepszych rozwiązań dla kobiecych sylwetek (śmiech).

Z: Za rok o tej porze…?

IM: … szaleństwo przygotowywania projektów sukienek na lato, które zresztą uwielbiam. A w moim Showroomie kolejka kobiet, które lubią wygodę i kobiecość.

Z: Dziękuję za rozmowę.

Poniżej na zdjęciach, macie okazję zobaczyć Izę w różnych stylizacjach pokazującą, jak można się bawić swoim wizerunkiem, także w biznesie.

Zahyrra_Izabela_Muther_1 Zahyrra_Izabela_Muther_2 Zahyrra_Izabela_Muther_3