Ludzie

Współczesny fenomen Selfie

       W XXI wieku fotografia zmieniła swój bieg. Sprzężona z social mediami musiała dostosować się do nowych potrzeb. Zaczęło się całkiem niewinnie, najpierw tzw. „sweet focie w lustrze”, robione kompaktowymi aparatami fotograficznymi, które jednak nie były szczytem fotograficznego kunsztu. Gdy nastąpiła era smartfonów i przednia kamera w telefonach zaczęła mieć wystarczającą jakość by się w niej rozpoznać, rozpoczęła się lawina takich samych zdjęć, które nadal nieprzerwanie okupują profile na Facebooku i Instagramie. Wszyscy doskonale wiemy jak nazywa się taki rodzaj zdjęć. Są to selfie, czyli autoportrety robione telefonem trzymanym w dłoni.

Zdjęcia robione przy użyciu lustra określane mianem selfie pojawiały się już na starych fotografiach z początku XX wieku, choć jak wiemy termin ten jest już stricte współczesny. Określenie selfie pojawiło się pierwszy raz w 2002 roku na australijskim portalu ABC Online. Zanim pojawił się Facebook, tego typu „fotki” królowały na portalu MySpace. Wraz z pojawieniem się aplikacji Instagram w 2010 roku, selfie zadomowiły się na dobre w Internecie.

Gwiazdy oczywiście wiodą prym i prześcigają się w nowych formach robienia sobie selfie. W taki sposób Kim Kradashian wylansowała modę na belfie, czyli zdjęcia robione od tyłu z wyeksponowaniem pośladków. Po Instagramie i Facebooku krążą również #yummytummy (selfie z odsłonięty brzuchem), #nailfie (zdjęcia wystylizowanych paznokci), #yogaselfie, selfie grupowe, jak to słynne z 86 ceremonii wręczenia Oscarów, #dogselfie (zdjęcie z ukochanym psiakiem) czy #iwokeuplikethis, czyli selfie robione tuż po przebudzeniu, jeszcze w pościeli i bez makijażu. Warto także wspomnieć o polskim trendzie – selfie w słynnej windzie Dawida Wolińskiego.

Przez tak długi okres te proste zdjęcia stały się potężnym narzędziem marketingowym. Przez swoją prostotę i szybkość wykonania selfie stało się swoistym językiem, który okazał się być uniwersalny dla wszystkich – gwiazd, przedsiębiorców i zwykłych ludzi, mających konto w mediach społecznościowych. Dawniej na zdjęciu ważniejsze było otoczenie osoby fotografowanej, teraz to osoba fotografowana jest najważniejsza, bo przecież miejsce można „otagować” lub pokazać tylko jego fragment. Nasze ładne zdjęcie okazuje się się być najlepszym narzędziem do budowania własnego obrazu w oczach innych oraz swoich. Wystarczy tylko odpowiednia poza, dobra fryzura, makijaż, strój i krótki opis wraz ze wspomnianymi „hushtagami”. Nie ma nic prostszego. Wydaje się, że dobre selfie dziś może mieć każdy, ale…

Niewinne „fotki” mają jednak swoją ciemniejszą stronę. Ludzie w pogoni za popularnością i lajkami prześcigają się w robieniu coraz to bardziej oryginalnych selfie. Niestety ta oryginalność często idzie w parze z ryzykiem i mamy tu na myśli modę na „śmiertelne selfie” tworzone w niebezpiecznych miejscach, wyglądających na zrobione chwilę tuż przed katastrofą.

Obsesja na punkcie selfie przeradza się w prawdziwe uzależnienie. Pomijając fakt, że cały czas jesteśmy on-line i robimy zdjęcia nie tylko sobie, ale na przykład jedzeniu (#foodporn) to cały czas odczuwamy ten wewnętrzny przymus, że najpierw musimy wyciągnąć telefon, zrobić zdjęcie i je opublikować, a potem dopiero skupić się na „byciu” z innymi w realnym świecie. Wyzwaniem również staje się próba powstrzymywania się od sprawdzania popularności właśnie opublikowanego zdjęcia.

Najnowsze badania przeprowadzone przez brytyjskich psychiatrów dowodzą, że moda na selfie wywołuje zaburzenia psychiczne od narcyzmu, po obsesyjne przywiązywanie uwagi do swego wyglądu przy jego chorobliwie błędnej ocenie. Jak twierdzą uczeni, nowa moda wywiera negatywną presję na ludzi, bo wskazuje im nierealne cele. I chyba właśnie ta próba dogonienia nierealnego ideału staje się zgubna ponieważ gdzieś w głębi duszy wyczuwamy tą nierealność, więc zamiast wyznaczać sobie cele, które staną się narzędziem pozwalającym wzmocnić nasze poczucie własnej wartości i pewność siebie, rezygnujemy z tego na rzecz poczucia frustracji, którego źródła, jak nam się wydaje, nie możemy odkryć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *