Ludzie Psychologia

Mysia utopia – Szukaj sobie wyzwań!

Od wieków zadajemy sobie poważne pytania dotyczące sensu życia. Religia, nauka oraz filozofia ciągle dywagują nad celem naszego istnienia, bo przecież człowiek jest najdoskonalszym tworem natury i nie kieruje się w życiu tylko zwierzęcym instynktem. Jak wyglądałaby historia ludzkości gdyby nie wyzwania stawiane przez naszych przodków? Czy mielibyśmy dzisiaj komputery, drapacze chmur, samochody albo wybitne dzieła literackie? Być może do tej pory szukalibyśmy ognia i mieszkali w jaskiniach albo po prostu przestalibyśmy istnieć? Nic nie dzieje się przez przypadek, a niekiedy wykorzystując go, osiąga się coś wartościowego. Odkryliśmy ogień bo szukaliśmy sposobu by się ogrzać, Gutenberg wynalazł ruchomą czcionkę, ponieważ chciał by wiedza była ogólnodostępna, a smartfony powstały z potrzeby posiadania przy sobie podręcznego mini komputera. Cele i wyzwania, zarówno te małe jak i te, którymi dzielimy się ze światem, są naszym paliwem napędzającym mechanizm ludzkości.

Co by się stało jednak, gdybyśmy nie stawiali sobie wyzwań? Jak wyglądałoby nasze życie bez napotykania na jego drodze trudności? Takie pytania zadaliśmy sobie również i 50 lat temu, kiedy to wykonano eksperyment, który rozwiał te wątpliwości. John Calhoun, amerykański behawiorysta postanowił odwzorować na myszach funkcjonowanie populacji ludzkiej w warunkach neutralnych. Eksperyment rozpoczął się w 1968 roku i trwał 4 lata.

Badanie zaczęto od wpuszczenia do siedliska 8 myszy (po 4 samce i 4 samice). Zadbano dla nich o opiekę lekarską, nieograniczony dostęp do pożywienia i surowców niezbędnych do budowania gniazd oraz wyeliminowano wszelkie zagrożenia z zewnątrz. Po przystosowaniu się do otoczenia i sąsiadujących pobratymców, myszy zaczęły budować gniazda i coraz liczniej się rozmnażać, tworząc strukturę społeczną. Z czasem zauważono, że samce bardziej dominujące mają liczniejsze potomstwo od tych mniej górujących, a także wszystkie myszy miały skłonność do gromadzenia się w kilku wybranych gniazdach, mimo że we wszystkich panowały identyczne warunki. Przestała im również przeszkadzać wzajemna obecność. W miarę powiększania się populacji, zaobserwowano coraz liczniejszą grupę osobników niedominujących, natomiast te stabilne społecznie to były już głównie starsze myszy. Był to koniec fazy B eksperymentu, gdzie występował największy wzrost populacji.

Potem nastąpiła faza C, czyli okres stabilizacji. Wtedy u samców zaczęła zanikać predyspozycja do obrony terytorium. Ich rolę zaczynały przejmować samice, stając się coraz bardziej agresywne, nawet w stosunku do własnego potomstwa. Rodzi się ogólna przemoc – samce nie zabiegają już o samice, wszystkie myszy gryzą się nawzajem i dzielą na te atakujące i atakowane. Pojawiają się też zachowania homoseksualne, gdzie silniejsze samce wykorzystują te uległe. Samice natomiast zaczynają wchłaniać płody, pojawiają się również te całkiem bezdzietne. Instynkt rodzicielski zanika, młodych jest coraz mniej i praktycznie wszystkie kolejne są odrzucane przez matki. W efekcie młode myszy musiały szybko nauczyć się żyć same i nie wykształciły u siebie żadnych zachowań społecznych. Następuje koniec wzrostu populacji, która nie osiągnęła maksymalnego limitu miejsca przeznaczonego na prawie 4 tysiące osobników. Rozrost zakończył się przy liczebności prawie o połowę mniejszej i ciągle tylko niewielka część gniazd była wykorzystywana. Następuje kolejna faza – wymieranie. Samice bardzo rzadko rodzą młode, które i tak nie przeżywają. Pojawia się nowa grupa samców, upodabniających się do samic. Określono ich jako „piękni” i osobniki te nie wykazywały żadnego zainteresowania samicami, natomiast bardzo dbały o swój wygląd oraz unikały walk. Populacja niedługo straciła całkowitą zdolność do rozmnażania, a wszystkie myszy skupiały się jedynie na jedzeniu, spaniu i czyszczeniu futerka oraz były wyjątkowo głupie. Mimo zdrowego wyglądu, nie potrafiły poradzić sobie z prostymi ale nietypowymi bodźcami, nieznana była im agresja i nie wykazywały żadnych zachowań społecznych. Eksperyment oczywiście zakończył się wymarciem wszystkich osobników.

To z pozoru proste badanie pozwoliło wysnuć bardzo zatrważający wniosek. Jeśli mamy zapewnione podstawowe potrzeby w nieograniczonych i łatwo dostępnych zasobach, to zanikają u nas zachowania społeczne. Pierwsi ludzie gromadzili się w skupiskach aby przetrwać i budowali struktury społeczne, gdzie każdy pełnił określoną rolę, co wpływało efektywnie na funkcjonowanie całej gromady. Człowiek jest istotą społeczną i działając wspólnie z innymi w obliczu zagrożenia lub we wspólnym celu jest w stanie osiągnąć dużo więcej, niż działając na własną rękę. Mając wszystko bez wysiłku skazujemy się na samozagładę. Żyjąc i pracując w grupie uczymy się wzajemnie od siebie, a także dzielimy się pomysłami, będącymi próbami sprostania napotkanym na drodze wyzwaniom. To właśnie wyzwania napędzają mechanizmy społeczne, które z kolei pomagają nam w spełnieniu najwyższego stopnia piramidy Maslowa – potrzeby samorealizacji.

„Człowiek nie może obejść się bez drugiego człowieka, musi zaspokoić swój straszliwy głód braterstwa” (Albert Camus). Nasz dalszy rozwój jest możliwy tylko w grupie. Izolując się, ograniczamy swoje możliwości. Dlatego w obliczu największych konfliktów jednocząc się, stajemy się silniejsi psychicznie. Miejmy nadzieję, że ludzkości nie spotka taki sam koniec, jak wszystkich myszy w eksperymencie Calhouna. W końcu nie rządzi nami jedynie instynkt. Udowodnijmy sobie, że mimo chęci ułatwiania sobie życia, nie zatracimy w sobie ludzkich odruchów. Stawiajmy sobie cele i dążmy do nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *