Design Ludzie Moda

Moda – sztuka czy rzemiosło?

Niektóre ubrania wyglądają jak prawdziwe dzieła sztuki – misterne wzory, skomplikowany fason, unikalny materiał. Projektanci mają pełną swobodę twórczą i dają się ponieść fantazji. Stroje te nieraz nie nadają się do noszenia na co dzień, czy nawet na szczególną okazję, a czasami nawet w ogóle nie nadają się do chodzenia, jednak zdobywają powszechne uznanie. Od prostych krojów, przystosowanych do zakładania każdego dnia, po twory będące materiałową rzeźbą – wachlarz możliwości jest nieograniczony dla projektantów, którzy lubują się ubierać kobiety funkcjonalnie, jak np. Chanel czy Duhla lub tworzą ekstrawaganckie kreacje, nie zawsze wychodzące poza wybieg, jak w przypadku Alexandra McQueena. Widząc takie rozbieżności w ideach twórców cały czas powraca jedno pytanie – czy moda jest dziedziną sztuki?

W tej kwestii projektanci są podzieleni. Jedni sądzą, że miejsce ubrań jest w sklepach, a nie w muzeach, inni zaś lubią i chcą się nazywać artystami. Granice sztuki są zatarte, bo czym byłaby sztuka, gdyby nie przekraczała barier? Skoro tkaniny są uznawane za wyroby artystyczne i prezentowane na wystawach, czemu całe stroje nie miałyby mieć wstępu do galerii? Ubiór jest przecież środkiem wyrazu. Każdy z nas ubiera to, w czym dobrze czuje, a projektanci uzewnętrzniają –  poprzez ubiór – własne pokłady kreatywności. Moda jest sztuką choć różni się od innych form tym, że jest najbliżej człowieka, bo ogólnodostępna w butikach oraz galeriach handlowych, zamiast jedynie w murach muzeum.

Nawet jeśli nadal uznamy, że kwestia mody jest wciąż nierozstrzygnięta, z pomocą w ocenie przychodzi nam The Metropolitan Museum w Nowym Jorku. To najstarsze i największe muzeum w Stanach Zjednoczonych może pochwalić się niesamowitą kolekcją ubiorów z różnych epok oraz od projektantów z całego świata. Posiada własny Instytut Kostiumowy, mającym oddzielne skrzydło wewnątrz gmachu. Pieczę nad instytutem sprawuje sama Anna Wintour, słynna redaktor naczelna magazynu Vogue, zaś Kuratorem Instytutu Kostiumu w Metropolitan jest znany na całym świecie pasjonat mody – Andrew Bolton.

Do najgłośniejszych wystaw modowych organizowanych w Metropolitan Museum można zaliczyć „Savage Beauty” z 2011 roku, gdzie wystawione zostały projekty Alexandra McQueeena czy też „Chiny: Po drugiej stronie lustra”, która odbyła się w 2015 roku, a którą tylko w ciągu dwóch pierwszych miesięcy od jej otwarcia obejrzało ponad 350 tysięcy zwiedzających. Podczas tej wystawy zaprezentowane zostały stroje należące do najsławniejszych projektantów takich jak na przykład Valentino, Ralph Laurent, Givenchy czy Balenciaga, a które były inspirowane kulturą Wschodu, znaną im wówczas tylko jedynie z chińskich produkcji filmowych.

Dokumentacja z przygotowań do wystawy oraz gali MET, dzięki której muzeum pozyskuje środki na kolejne wystawy, została uwieczniona na filmie „Pierwszy poniedziałek w maju”. To bardzo ciekawy dokument, który pokazuje ile pracy, wysiłku oraz troski o każdy szczegół i każdy detal wymaga przygotowanie takiej wystawy. Wszystko było przemyślanie zaczynając od doboru strojów, ustawienia manekinów, podziału na sale tematyczne, wystroju, a kończąc na projekcjach filmowych czy oświetleniu. To co urzeka jednak najbardziej, oprócz oczywiście efektu finalnego, to przygotowania samych strojów do wystawy w podziemiach muzeum. Wszystkie kreacje były bardzo ostrożnie wyjmowane z opakowań, wszelkie fałdki wygładzane, ubytki naprawiane, a każdy zachwycał się wzorami, rodzajami ściegów i drogimi materiałami, z których te ubrania były wykonane. Dało się zauważyć, że ci ludzie mieli ogromny szacunek do tych ubrań, jakby mieli do czynienia z takimi samymi dziełami sztuki, jak rzeźby czy malowidła.

Fakt, że moda jest bliżej ludzi i nie zamieszkuje jedynie muzeów, wyróżnia ją na tle innych sztuk, ale nie przekreśla jej roli jako sztuki. Zarzucenie modzie, że jest komercyjna nie jest w żaden sposób błędne ani obraźliwe. Taka jest przecież natura mody, musi być komercyjna, inaczej by się nie sprzedawała. W przypadku obrazów, filmów i rzeźb taki zarzut często ma wydźwięk negatywny. Moda za to jest wolna od takiej krytyki. Projektanci tworzą kreacje dostępne powszechnie w sklepach, i te nieopuszczające wybiegów, a wszystkie są oceniane tak samo obiektywnie – jako unaocznienie twórczej fantazji – podobnie jak i w przypadku innych dziedzin sztuki.

Foto: paper artist: Asya Kozina, photographer: Anastasia Andreeva

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *