Ludzie

Kaskader na krzyżu – Chrystus św. Jana od Krzyża

Kiedy pada słowo surrealizm, pierwsze nasze skojarzenie wiąże się zapewne z Salvadorem Dali,  uznawanym za geniusza, mistrza oraz ucieleśnienie tegoż kierunku w sztuce. Malarz był bardzo barwną postacią i wcielał ducha nadrealizmu w każdą płaszczyznę swojego życia, a charakterystyczne wąsy, nonszalancja oraz ekscentryczny sposób bycia, stały się na zawsze znakiem rozpoznawczym Dalego. Ten niepozorny na początku swojej kariery artystycznej malarz od zawsze miał świadomość swojego talentu. Nigdy nie ukończył Królewskiej Akademii Sztuki w Madrycie – był stamtąd dwukrotnie wydalany, nie przystąpił do egzaminów końcowych twierdząc, że posiada większe kompetencje niż wykładowcy, którzy mieliby go egzaminować. Stał się ikoną surrealizmu, a choć usunięty z grupy twórców tego nurtu, cieszył się wielką sławą oraz uznaniem. Sam w sobie był zjawiskiem. Do jego sławy i ekscentrycznego wizerunku przyczyniła się w ogromnym stopniu jego muza i miłość życia – żona Gala, starsza od artysty o dziesięć lat, która czuwała i organizowała każdą minutę jego życia. Dali był od niej zależny do tego stopnia, że do dziś toczy się spór czy faktycznie Dali był geniuszem, czy to właśnie Gala stworzyła z nieśmiałego dwudziestodwuletniego wówczas młodzieńca prawdziwą legendę. Niezaprzeczalnie trzeba przyznać jednak, że był utalentowany. Jego wyobraźnia nie miała ograniczeń, a swoje pomysły wcielał nie tylko w obrazy, ale również w rzeźbę, modę, grafikę i styl życia. Któż inny mógłby przechadzać się ulicami Paryża z mrówkojadem na smyczy?

Dali współpracował między innymi z Coco Chanel czy Elsą Schiaparelli, a ich współpraca zaowocowała chociażby najsłynniejszym kapeluszem, przypominającym ogromny but. Artysta zaprojektował również, dobrze znane do dzisiaj, logo lizaków Chupa Chups, a nawet współdziałał z wytwórnią Walta Disneya, czego efektem był krótkometrażowy film animowany „Destino”. Tworzył surrealistyczne rzeźby oraz obiekty codziennego użytku, takie jak na przykład telefon homar. Jednak to malarstwo najlepiej oddaje kwintesencję jego geniuszu.

Inspirował się twórczością Picassa, a także Giorgia de Chirico. Zafascynowany był również impresjonizmem i malarstwem prerafaelitów. W swoich obrazach uwieczniał swoje sny, odwołując się często do różnorakiej symboliki. Do wielu dzieł pozowała mu również żona Gala, której wizerunek możemy odnaleźć w motywach mitologicznych oraz religijnych, jak „Leda” czy „Madonna spod Ligat”. Jednym z wielu jego fascynujących obrazów jest „Chrystus św. Jana od Krzyża”, namalowany w 1951 roku ukazujący umierającego na krzyżu Jezusa w bardzo oryginalny, aż chciałoby się powiedzieć metafizyczny w swojej formie sposób.

Nie jest to typowy obraz przedstawiający ukrzyżowanie. W zasadzie jedynie co sugeruje nam Chrystusa to tytuł dzieła i oczywiście krzyż, jednak nie widzimy ani korony cierniowej, ani krwi, ani przebitego boku ani nawet gwoździ. Jezus zdaje się być przytwierdzony do ramion krzyża niewidzialną siłą. W dodatku nie widzimy jego twarzy, a ciało nie jest wychudzone, jak w klasycznych przedstawieniach ukrzyżowania, ale wręcz wysportowane i o idealnych proporcjach. Sam Dali często przedstawiał siebie na swoich obrazach w roli katolickiego malarza-mistyka, a pomysł na obraz „Chrystusa św. Jana od Krzyża” zrodził się ze snu, będącego jak twierdził, wizją. W swoim kosmicznym śnie zobaczył jądro atomu, które uznał za metafizyczny obraz Jezusa symbolizującego jedność wszechświata. Zainspirował się również rysunkiem hiszpańskiego karmelity, mistyka i poety – św. Jana od Krzyża, na którym ukrzyżowany Chrystus jest przedstawiony z boku, lekko z lotu ptaka. Dali stworzył kompozycję opartą na trójkącie i kole. Trójkąt tworzą zarówno ramiona krzyża jak i rozpięte ramiona Jezusa wraz z nogami. W kole znajduje się głowa Chrystusa. Patrzymy na niego z góry, najbliższe są nam jego głowa i ręce, a krzyż wydaje się być zawieszony w powietrzu poziomo nad ziemią ponad chmurami. W dole widzimy jezioro, łódź i rybaków zarzucających sieci. Patrząc na ukazany w perspektywie krzyż, gdyby pociągnąć linie będące przedłużeniem bocznych krawędzi krzyża oraz linie tworzące dolną belkę, to wszystkie one zbiegną się w miejscu, gdzie stoi łódź, która w chrześcijaństwie jest zarówno symbolem nadziei i lepszej przyszłości ale także metaforą Kościoła. Źródło światła na obrazie pada nie z góry ale z dołu, jakby ziemia dawało światło niebu, które je odbija ze zdwojoną siłą i z powrotem wraca na ziemię.

Skąd wziął się zatem tytułowy kaskader na krzyżu? Dali miał wizję, ale potrzebował zwizualizować sobie kompozycję przyszłego obrazu. Wśród młodych hollywoodzkich aktorów znalazł człowieka, który miał według niego idealne proporcje – wspomnianego kaskadera Russella Saundersa, którego podwieszone na linach ciało zostało sfotografowane pod różnym kątem. Stworzono wówczas do tego celu specjalną konstrukcję, gdzie aktor mógł „pozować” przez kilka tygodni na prowizorycznym krzyżu zawieszonym na suficie studia.  Ciekawostką jest fakt, że sam Saunders, którego idealna sylwetka przykuła uwagę malarza, nie miał pojęcia, kim był Dali w roku 1951, kiedy to otrzymał propozycję współpracy. Aktor zmarł nie tak bardzo dawno, bo 2001 roku w wieku 82 lat, a za swoją pracę modela otrzymywał wówczas 450 $ tygodniowo.

Obraz „Chrystus św. Jana od Krzyża” jest nie tylko surrealistyczną koncepcją przedstawienia sceny ukrzyżowania, ale jak widać jest dziełem bardzo przemyślanym. Każdy szczegół ma swoją określoną rolę oraz symbolikę. Nawet nie zagłębiając się w jego znaczenie, ani nie dociekając genezy jego powstania, obraz ten wywołuje u nas niesamowite wrażenie, ponieważ każdy z nas widzi w nim to czego potrzebuje sam doświadczyć.

Dzieło Dalego jest z pewnością żywym świadectwem jego geniuszu.

foto: Russell Saunders oraz obraz S. Dali „Chrystus św. Jana od Krzyża”

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *